W kraju nad Wisłą patriotyzm to rzecz nad wyraz wyjątkowa. Inna aniżeli gdzie indziej. Rządząca się wyjątkowymi regułami. Społeczeństwo tego kraju dzieli się na prawdziwych patriotów, potem występuje długa przerwa, po czym występuje cała reszta obywateli. Cała ogromna reszta, która ku nieszczęściu prawdziwych patriotów, ma co prawda jeszcze prawo w tym dniu świętować, być dumnym ze swojej przynależności, okazywać swoją radość z symboli narodowych, ale nie ma już żadnego prawa nazywać się patriotami. Nie ma prawa.
Prawdziwy patriota flagi w dniu dzisiejszym (11 listopada) nie wywiesza. Nie wywiesza, bo wywieszać po prostu nie może. Wywieszał być może flagę (prawdziwy patriota) dwa lata temu, wywieszał i może rok temu. W tym roku, nagle dokonując przełomowych dla siebie przemyśleń i oddając się patriotycznej refleksji, flagi narodowej już nie wywiesza. i nigdy więcej nie wywiesi. Nie wywiesza, gdyż dochodzi do przekonania, że sam własnoręcznie nikogo jeszcze nie powiesił (a prawdziwy współczesny patriota powinien sam powiesić choć kilku – myślę, że co najmniej kilku). Nie ma więc dziś powodów do świętowania, do wywieszania flagi, do radowania się z niepodległości. Skoro nie ma się na rękach żadnej krwi, nie ma poczucia wyrównania rachunków, nie może być jakiejkolwiek okazji do wieszania flagi na maszcie. Bez wieszania, nie ma wywieszania.
Gdyby to nagle w dniu dzisiejszym prawdziwy patriota flagę narodową wywiesił, poczułby się strasznie dyskomfortowo. Dopuszczając się tym samym niepatrtiotycznego czynu, godzącego w jego narodową dumę. A przecież to właśnie on jest wyjątkowy. Wie zapewne (tak myślę) jak wieszać, jak krew za ojczyznę przelewać, jak wyrównywać rachunki, tym samym stając się prawdziwym patriotą. Bez krwi na rękach bez szubienic na ulicach, bez zbroczenia narodowej flagi krwią, nie ma mowy o patriotyzmie. Nie ma mowy o wolności. Nie ma mowy o sprawiedliwości i niepodległości. Nie ma zatem w tym dniu flagi, nie ma świętowania Dnia Niepodległości, nie ma dnia radości i poczucia dumy narodowej. Nie ma. I być nie może – jeśli ktokolwiek jest, tudzież poczuwa się do bycia prawdziwym patriotą.
Ilu ich tu jest? Ktoś wie? Ja tego nie wiem. Mam jednak przekonanie, że kilkoro, kilkunastu, a może kilkuset?
To właśnie ich dzień bez flagi narodowej, dzień bez radości, kolejny dzień zadumy i smutku, że do tej pory jeszcze nikogo być może nie powiesili, żeby w końcu w ich oknie zatrzepotała dumnie powiewająca biało-czerwona flaga.
Pozdrawiam

komentarze (26) skomentuj